Komentarze i opinie

Wpisy

  • wtorek, 05 listopada 2013
  • wtorek, 29 października 2013
    • Śmieciowi czarodzieje

      Około rok temu głogówecki samorząd stoczył prawdziwą batalię o śmieci z władzami związku „Czysty Region”. Włodarze gminy podjęli wówczas decyzję, że stawki za wywóz odpadów powinny wynosić 7 zł za mieszkańca, który będzie segregował śmieci i 21 zł od osoby, która na to się nie zdecyduje. Jak mówił wówczas burmistrz Andrzej Kałamarz: „(…) Nie widzę powodów, żeby stawki miały być jeszcze wyższe (…)” (zob. http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20130112%2FPOWIAT11%2F130119871). Wtórował mu przewodniczący RM Krzysztof Barton: „Poczekamy aż jakaś firma dostosuje się do naszych stawek (…) (zob.  http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20130112%2FPOWIAT11%2F130119871). Z tych szumnych zapowiedzi – jak to często bywa – wyszły nici. Gmina Głogówek w związku z nieudolną polityką władz nie była w stanie na czas wystąpić z „Czystego Regionu” i na mieszkańców spłynęły opłaty w wysokości 12,50 zł od osoby segregującej śmieci. Za tą stawkę każdy mógł podziwiać piętrzące się na ulicach miasta i okolicznych wiosek sterty odpadów, z którymi władze nie mogły sobie nijak poradzić.

      Gdy już w końcu opuszczenie „Czystego Regionu” w bólach, ale doszło do skutku Rada Miejska w Głogówku przegłosowała nowe opłaty za odbiór odpadów. Wynoszą one 10 zł od mieszkańca segregującego, Ci którzy nie prowadzą selektywnej zbiórki będą zobligowani zapłacić 20 zł. W ogólnym rozliczeniu będzie więc nieco taniej. Wypada się z tego cieszyć, ale nie należy popadać w hurraoptymizm. Podobne stawki już od dawna obowiązuję m.in. w Białej i Prudniku.

      Cała sytuacja generuje jednak kilka zasadniczych pytań. Oczywistym jest, że mieszkańcy gminy musieli przepłacać za śmieci w związku z nieumiejętnością skutecznego wyjścia z „Czystego Regionu” przez rządzących gminą. Co jednak miały znaczyć pierwotnie proponowane opłaty, a szczególnie 7 zł. za odpady segregowane? Czy należy to traktować w kategorii niespełnionej obietnicy? Owszem! Zamieszkujący Głogówek i okolicę mogą czuć się wprowadzeni w błąd. Co więcej, wydaje się, że w okresie w którym większość jednostek samorządu terytorialnego walczyła o jak najniższe opłaty dla swoich mieszkańców, część głogóweckich samorządowców wolała uprawiać marketing polityczny obiecując nierealne – co każdy rozsądny wówczas wiedział – stawki. Czy celem tego była poprawa słabnących notowań? A może propozycja 7 zł. wynikała z nieznajomości rynku, czyli ze zwykłej niekompetencji? A może miała być ona jedynie bardzo krótkotrwała – by mieszkańcy nie narzekali i nie protestowali – i zostać zwiększona po czasie? Tego pewnie się nie dowiemy.

       

       

       

      Piotr Bujak

      pebujak@gmail.com

      tel. 512 350 430

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pebujak
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 października 2013 01:55
  • środa, 23 października 2013
    • O tym jak kogoś upodlić...

      W niedawnym wywiadzie do Tygodnika Prudnickiego ustami (albo piórem) swojej rzecznik zabrał głos burmistrz Andrzej Kałamarz. Pomijając już jakość całego wywiadu poważnym strachem napawa jedna z wypowiedzi. Strach ten ma dwa oblicza. Pierwsze –ważniejsze – dotyczy tego jak władza postępuje z obywatelami (podatnikami). Drugie oblicze obaw związane jest z kondycją finansową gminy. Jak można było w budżecie nie zapewnić środków na realizację jednego z podstawowych celów funkcjonowania gminy!? Czy naprawdę dziura budżetowa jest aż tak wielka?

      - Mieszkańcy narzekają na niedostatek (czy wręcz brak) usług Ośrodka Pomocy Społecznej na wiejskich terenach gminy Głogówek. Czy coś w tej sprawie ma się zmienić?

       

      - W chwili obecnej nie ma funduszy na pomoc na terenach wiejskich.

       

      Ładne fasady to nie wszystko. Przede wszystkim celem gminy powinna być troska o jej mieszkańców. Oczywiście mowa tu o racjonalnej trosce – nie o wydawaniu pieniędzy tam gdzie nie powinny one trafiać. Niestety, sytuacja ludzi mieszkających na wsi (szczególnie starszych) w obecnych czasach jest taka, że to właśnie oni potrzebują wsparcia. Wszędzie mają daleko – do lekarza, do sklepu czy do apteki. Niejednokrotnie również w związku z emigracją zarobkową ich najbliższych są pozostawieni sami sobie, a funkcję OPS przejmują wobec nich w geście i odruchu dobrego serca sąsiedzi czy inni znajomi. Tym jednak nie zawsze w swojej altruistycznej postawie starcza środków, a mimo to robią co mogą.

       

      Burmistrz i radni (z niewielkimi wyjątkami) potrafią spokojnie patrzeć na sytuację, w której skazuję na wegetację i łaskę innych osób ludzi, którzy w dużej mierze budowali naszą teraźniejszość. Na osoby, które całe życie w pocie czoła pracowały, abyśmy mogli znaleźć się tu gdzie jesteśmy dziś. Co więcej, to właśnie burmistrz i radni – przez niezabezpieczeni środków w budżecie – pogłębiają sytuację w której zwiększa się wykluczenie społeczne tych osób. Gdzie się podziewa solidarność pokoleń? Jest tylko buta i arogancja władzy! Poprzez ograniczenie swoich diet, czy pensji, ilości zjadanych ciastek, czy inwestycji w urządzenia, które w teorii miały zmniejszyć zużycie papieru w gminie można byłoby już wygospodarować ładną sumę na pomoc najuboższym – tym, którzy być może opiekowali się nami za młodu.

       

      Kalkulacja jest prosta: Gdyby radni obniżyli swoje diety o 100 zł (przy założeniu, że mamy 11 sesji w roku) oszczędność wyniosłaby już 16500 zł. Do tego dodajmy obniżkę pensji burmistrza (niewielką) o 500 zł, na pomoc społeczną moglibyśmy uzyskać kolejne 6000 zł. Razem daje to 22500 zł. Możliwe, że suma ta wśród samorządowców zostanie potraktowana jako w ogóle niegodna ich uwagi i śmieszna, wystarczyłaby jednak na pomoc części starszych potrzebujących ludzi. Trzeba tylko byłoby pomyśleć. Jeśli władza tego nie rozumie – podpowiadam – zyskalibyście nie tylko wdzięczność najsłabszych. Gest taki przełożyłby się także na to o co najbardziej wam chodzi! Poparcie w wyborach, czyli kolejne diety!

       

      Piotr Bujak

      tel. 512 350 430

      pebujak@gmail.com

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pebujak
      Czas publikacji:
      środa, 23 października 2013 08:44
  • czwartek, 17 października 2013
    • Mowa jest srebrem...

      Solą polityki są media. To one nadają jej ton, to one ją kreują. To właśnie poprzez nie także politycy komunikują się najczęściej z obywatelami. Kto tego nie rozumie, albo jest zupełnym ignorantem, albo lekceważy sobie swoich wyborców. W ostatnim czasie jaskrawy przykład tego, jak polityk zachowywać się nie powinien dał Burmistrz Głogówka Andrzej Kałamarz.

      Cała sprawa dotyczy wywiadu, jakiego miał on udzielić „Tygodnikowi Prudnickiemu”. W najnowszym numerze tej gazety możemy przeczytać, że burmistrz odwołał umówione wcześniej spotkanie z dziennikarzem tej gazety, a na pytanie które miały mu zostać zadane, po ich przesłaniu odpowiedziała Pani Rzecznik UM. Odpowiedź to jednak zbyt duże słowo w tym przypadku. Raczej pytania zostały zbyte.

      O czym to świadczy? Jest kilka możliwości. Przede wszystkim nie chce się wierzyć, że burmistrz nie miał czasu na rozmowę z dziennikarzem. Powinien go znaleźć nawet w ramach swoich obowiązków, aby zadbać już nie tylko o autopromocję, ale także o możliwość przedstawienia swoich poglądów obywatelom. Może więc po prostu się przestraszył? A może nie miał nic godnego uwagi do zakomunikowania? A może jest obrażony na redakcję gazety (przypominam proces w trybie wyborczym podczas ostatniej kampanii, który skończył się sukcesem TP http://www.tygodnikprudnicki.pl/1,6386,0,5.html) We wszystkich przypadkach sytuacja byłaby dla niego dyskwalifikująca, gdyż oznaczałaby zlekceważenie zwykłych ludzi, którzy mają prawo do informacji o poglądach i poczynaniach głównego włodarza gminy.

      Same odpowiedzi, udzielone przez Panią Rzecznik w imieniu Burmistrza również napawają wielkim zdziwieniem. Jak inaczej możemy mówić o sytuacji, gdy na pytanie Czy
      burmistrz podejmie starania, odnośnie powstania obwodnicy Głogówka (droga krajowa)? Jeśli tak, to jakie i kiedy
      udzielana jest odpowiedź: „- Powstał komitet w sprawie obwodnicy, on się tym zajmuje. Proszę skierować to pytanie do tegoż komitetu”. W tych słowach widoczny jest ewidentnie brak logiki. Pytanie było skierowane do Burmistrza, on zaś słowami swojej Rzecznik zasłania się społecznym komitetem, który w żaden sposób nie jest powiązany z Urzędem Miejskim. Płynie z tego prosta konkluzja – obwodnicę muszą sobie załatwić mieszkańcy gminy sami, we własnym zakresie. No chyba że… burmistrz ulegnie komitetowi, i pod jego presją podejmie starania. W to wierzyć się za bardzo nie chce. Opinię tę opieram na własnym doświadczeniu, gdyż miałem okazję z bliska przyjrzeć się tak komitetowi, jak relacjom na linii
      komitet-gmina.

      Kolejne pytanie, które padło w wywiadzie: Mieszkańcy narzekają na niedostatek (czy wręcz brak) usług Ośrodka Pomocy Społecznej na wiejskich terenach gminy Głogówek. Czy coś w tej sprawie ma się zmienić? Pada na nie lakoniczna odpowiedź: W chwili obecnej nie ma funduszy na pomoc na terenach wiejskich. Sytuację należy skomentować krótko: ktoś ewidentnie źle zarządza pieniędzmi, skoro brak ich na zapewnienie prężnej działalności OPS na terenach wiejskich. Szczególnie, że mieszkańcy wiosek, jako płatnicy podatków także zasilają gminny budżet. Czyżby byli traktowani jako obywatele drugiej kategorii? Czyżby nie należała im się godna pomoc? Z resztą najpierw OPS-owi musieliby zaufać, a o to też ostatnio trudno (Tą kwestią jednak warto zająć się w osobnym tekście (już niebawem).

      Przedstawione przeze mnie fragmenty świadczą fatalnie o kondycji gminy Głogówek, a także o kompetencjach osób będących u jej steru. Po pierwsze burmistrz powinien (jeśli marzy jeszcze o reelekcji) wyciągnąć poważne konsekwencje wobec swojej Pani rzecznik, która nie tylko zepsuła mu PR, ale także wzbudziła poważne obawy u wielu mieszkańców gminy o bezpieczeństwo ich egzystencji. Konsekwencje powinny być zakrojone szeroko i wyciągnięte w trybie natychmiastowym. Nie powinno być zgody też na tak bezpośrednie lekceważenie przeciętnego mieszkańca gminy. Po drugie nie może już powtórzyć się sytuacja, że na pytania, na które trudno znaleźć odpowiedź odpowiada się byle jak, lakonicznie – byleby tylko coś powiedzieć. Jak mawiał Wiliam Shakespeare: „Mówić – to mało. Trzeba jeszcze mówić do rzeczy”. Mówieniem do rzeczy w tym przypadku byłoby wyjaśnienie problematycznych kwestii, nie zaś puste, lakoniczne sygnalizowanie danych tematów.

      Piotr Bujak

      pebujak@gmail.com
      tel. 512 350 430.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pebujak
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 października 2013 01:47
  • środa, 11 września 2013
    • Bardzo droga "droga"

      To, że o upałach przynajmniej do następnego roku możemy zapomnieć, wcale nie odsuwa w niebyt problemu drogi łączącej Stare Kotkowice z Wróblinem. Jak powszechnie już wiadomo (donosiły o tym wszystkie media) droga ta pod wpływem wysokich temperatur, z którymi mieliśmy do czynienia w lipcu i sierpniu najzwyczajniej się rozpływała, jak czekolada pozostawiona zbyt długo w słońcu. Tym samym powodowała liczne uszkodzenia w samochodach osób z niej korzystających.

      Cały problem feralnej drogi udało się nagłośnić w lokalnych mediach. Temat ten poruszony był m.in. w „Tygodniku Prudnickim” i „Radiu Park”. Dzięki temu mogliśmy wszyscy zapoznać się z tłumaczeniem władz w tej kwestii.

      Na łamach „TP” wicestarosta zauważał między innymi: „Droga nie jest dziurawa. Jest równa. Wypada dobrze, zwłaszcza w porównaniu z wieloma innymi drogami”. No cóż, z tej wypowiedzi płynie oczywisty wniosek, że Pan wicestarosta chyba rzadko bywa pomiędzy Wróblinem a Starymi Kotkowicami, gdyż na jezdni roi się od dziur i kolein. Pobocze także staje się coraz bardziej niebezpieczne. Nie wspominam już o stale odpryskujących kamieniach, regularnie uszkadzających karoserię i szyby w pojazdach użytkowników drogi.

      Starosta tłumaczy także skąd jego zdaniem biorą się kłopoty z drogą: „Była już jesień. Zbyt niska temperatura (w nocy poniżej 10 stopni) nie pomagała w wiązaniu asfaltu. Z drugiej strony trzeba już było zrobić to w danym roku, żeby rozliczyć się w ramach „schetynówek”. A więc jak zawsze nie ma winnych! Przecież osoby decydujące o inwestycjach takich jak remont drogi za niemałe pieniądze powinny zdawać sobie sprawę z faktu, że w Polsce mamy 4 pory roku. Zimę, gdy jest zimno, wiosnę, kiedy pogoda jest w kratkę, z reguły ciepłe lato i chłodną jesień. Powinny wiedzieć też, że jak jest zimno to „asfalt się nie wiąże”. Niestety, zabrakło władzom przewidywania, że jesienią upałów może nie być. Drugą sprawą jest pośpiech w wykonywaniu inwestycji, który mógł przełożyć się na niedbałość w wykonanych pracach. Poza tym… skoro powiat musiał wydać pieniądze w ramach „schetynówek”, dlaczego nie uczynił tego na przykład w lipcu czy sierpniu 2010 r.?

      W sprawie głos zabiera także radny Barton z Wróblina. Dla „TP” komentuje sprawę: „Cóż, sposób wykonania tej drogi nie zdał egzaminu. Technologia nietrafiona! Problemy były bardzo szybko (…)”. Skoro były bardzo szybko, warto zapytać się co pan radny zrobił w tym temacie oprócz mówienia dla samego mówienia podczas sesji RM w Głogówku (z resztą nie pod tym adresem powinien mówić). Warto zapytać także, co z rzekomo obiecanymi mieszkańcom Wróblina odszkodowaniami za szkody powstałe w wyniku użytkowania drogi.

      Panie radny, Panie burmistrzu, Panie starosto! Kto ma zapłacić mieszkańcom za uszkodzenia w samochodach? A może… w ramach gwarancji powinniście zafundować wszystkim dodatkowe ubezpieczenie Auto-Szyby?

      Jako, że droga jest powiatowa – to właśnie tam powinno się kierować wszelkie skargi i wnioski. Mówienie na sesji Rady Miejskiej w Głogówku nic nie zmieni. Gorąco zachęcam Państwa do kierowania pism w sprawie drogi Wróblin – Stare Kotkowice do starostwa. Im więcej tym lepiej. Może tym sposobem uda się uświadomić władzom powiatu istotę problemu.

       

      Piotr Bujak
      tel. 512 350 430
      pebujak@gmail.com

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pebujak
      Czas publikacji:
      środa, 11 września 2013 15:20
  • czwartek, 25 lipca 2013
    • Głogówek - nieprzyjazna gmina

      Niestety nasza gmina to jedno z najdroższych miejsc do życia w województwie opolskim. Wszystko to za sprawą samorządowców, którzy co i rusz uchwalają niezwykle wysokie podatki. Robią to tylko dlatego, że brak im koncepcji na skuteczne uzupełnienie budżetu gminy. Drenaż kieszeni obywatela jest dla nich jedynym możliwym rozwiązaniem na podreperowanie kasy. Sami zapominają przy okazji, że pobierają niemałe diety z urzędu (opłacane właśnie z podatków). Niestety, bezideowość wyrażona w faktach takich jak zero złożonych uchwał przez 15 radnych od początku kadencji będzie do grudnia przyszłego roku (wybory) przekładała się na stawki podatków. Potem, władzę należy ewidentnie powierzyć innym, odpowiedzialnym ludziom.

       

      Poniżej przedstawiona infografika pochodzi z witryny www.nto.pl i przedstawia wysokość podatków w gminie Głogówek na tle innych opolskich samorządów.

       

      podatki Głogówek

       

      Piotr Bujak
      pebujak@gmail.com
      tel. 512 350 430

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pebujak
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 lipca 2013 19:19
  • wtorek, 23 lipca 2013
    • Gdzie jesteście szanowni posłowie?

      Samorząd jaki mamy, każdy widzi. Każdy ocenia także po swojemu. Ciekawą kwestię stanowi jednak zaangażowanie opolskich parlamentarzystów w sprawy gminy Głogówek. A raczej jego brak. Przykrym jest fakt, iż to także my w wielkim stopniu decydujemy o tym, kto zasiada w sejmowych czy senackich ławach, a robimy to najwidoczniej tylko po to, by następnie parlamentarzysta mógł o nas spokojnie zapomnieć na 4 lata. Bez wyjątku z jakiego jest ugrupowania.

      Temat ten podnoszę wyłącznie dlatego, że czołowi przedstawiciele gminnych władz ochoczo ogrzewają się w blasku poselskiego mandatu Janiny Okrągły czy Ryszarda Galli, goszcząc ich podczas rozmaitych wydarzeń, niestety – bez przełożenia na większe efekty.

      Szczególnie ciekawy jest przypadek posłanki Janiny Okrągły (PO). Wydawać by się mogło, że osoba ta – mieszkanka ziemi prudnickiej – powinna wyjątkowo intensywnie zabiegać o sprawy gminy Głogówek. Niestety, oprócz udzielania patronatów honorowych czy wręczania nagród w różnych bardziej i mniej poważnych lokalnych konkursach trudno natknąć się na jakąkolwiek informację o tym, że wywalczyła czy chociażby zawalczyła ona w Warszawie o interesy naszej gminy. Często o posłance Okrągły możemy czytać jednak na łamach lokalnego „magazynu” Życie Głogówka. Artykuły przeważnie przesycone są dawką słodyczy i pochwał. Nic dziwnego,  skoro posłanka swoim blaskiem ma ogrzewać persony takie jak Burmistrz Andrzej Kałamarz czy Przewodniczący Rady Miejskiej Krzysztof Barton. Ot, kolejna metoda autopromocji. Dla wszystkich zaangażowanych. Szkoda, że efekty są nijakie.

      Na szczególną uwagę zasługuje także postać Ryszarda Galli (MN). Od czasu do czasu jest on gościem naszych gminnych władz. Jedna z jego wizyt miała miejsce 12 stycznia 2012 r. Wówczas to odbywał on wyjazdowy dyżur poselski w naszym ratuszu. Dyżur to czy audiencja trudno jednoznacznie stwierdzić. Jak zrelacjonowano to na stronie internetowej gminy wydarzenie to było taką atrakcję, że przybyli na nie m.in Przewodniczący Rady Miejskiej Krzysztof Barton, Przewodnicząca Zarządu Gminnego TSKN Róża Zgorzelska, były Przewodniczący Zarządu TSKN Leo Konczalla, Radny Joachim Janik. Ciekawe ilu zwykłych mieszkańców miało okazję porozmawiać z posłem? Niestety, gmina nie zadbała o dostateczne rozpropagowanie informacji o spotkaniu, może z obawy o to, że ktoś mógłby z szanownym posłem podzielić się negatywną opinią odnośnie tego, jak sprawowana jest władza? Oprócz wizyty wspomnianych wyżej znamienitych postaci na audiencji u posła, mało wiadomo także o jego aktywności dla społeczności lokalnej gminy Głogówek mimo, że zdobywa tu zawsze dużo głosów.

      Niestety nie inaczej jest z pozostałymi parlamentarzystami, z tym że ci już prawdopodobnie w ogóle zapomnieli gdzie leży Głogówek. Sławomir Kłosowski (PiS), Jerzy Żyżyński (PiS), Anrzej Buła (PO), Tadeusz Jarmuziewicz (PO), Brygida Kolenda-Łabuś (PO), Leszek Korzeniowski (PO), Rajmund Miller (PO), Tomasz Garbowski (SLD) czy Adam Kępiński (SLD, wcześniej RP) cieszą się u nas taką samą rozpoznawalnością, jaka jest ich aktywność na rzecz gminy Głogówek – bardzo niewielką. Trochę bardziej z racji telewizyjnych ekscesów znany jest Patryk Jaki (SP), jednakże i on chyba nie pamięta gdzie leży Głogówek.

      Piotr Bujak
      pebujak@gmail.com
      tel. 512 350 430 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pebujak
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 lipca 2013 20:30
  • wtorek, 16 lipca 2013
    • Ostatni gasi światło!

      Egipt to aktualnie niezbyt bezpieczne miejsce. Z resztą… tak bywało także w odległej przeszłości. Kraj ten obecnie dotknięty dramatem politycznych rozruchów, tysiące lat temu miały nawiedzić plagi. Ten pozornie oczywisty fakt nie każdemu kojarzy się z sytuacją w gminie Głogówek. Niestety, między starożytnym Egiptem a naszą gminą zachodzi więcej podobieństw niż mogłoby się wydawać. Głogówek też nawiedzają w ostatnim czasie swoiste plagi.

      O jakich plagach mowa? Przede wszystkim to opisywany już wczoraj zalew gminy śmieciami. W dalszej kolejności to mizerna kondycja gminnej kasy, brak wizji rozwoju wśród decydentów, ogólna nieudolność władz, czy wytworzenie systemu, w którym wolność słowa nie wydaje się stanowić jakiejkolwiek wartości.

      Gdzieś w gminie Głogówek - 21.30 - miasto i okoliczne wioski toną w ciemnościach

      ciemnosci w Głogówku

      Najnowszą plagą dotykającą gminę są dosłownie egipskie ciemności. Nie wiedzieć z jakich przyczyn samorządowcy nie podejmują kwestii tego, że mimo iż o 21.30 jest już bardzo ciemno, nie świecą uliczne latarnie. Nie sądzę, żeby chodziło o wprowadzenie w życie staropolskiego porzekadła, jakoby najciemniej miało być właśnie pod latarnią. To raczej kwestia oszczędności. Pytanie tylko, jakim prawem władze naszej gminy narażają na szwank bezpieczeństwo mieszkańców. Jakim prawem pośrednio przyczyniają się do wzrostu zagrożenia przestępczością? Wreszcie jakim prawem narażają na życie ludzkie!? Potrącenie pieszego czy rowerzysty (a tych w okresie wakacyjnym wieczorami na naszych drogach jest wielu) przez samochód może mieć tragiczne skutki. Ewentualna tragedia obciąży zaś sumienia tych, którzy nie potrafią zadbać o elementarne potrzeby społeczności lokalnej. Niestety, na oświetleniu ulicznym nie można oszczędzać. Jeśli samorządowcy tego jeszcze nie rozumieją, wskażę im po raz kolejny te aspekty sprawowania ich władzy, gdzie można poszukać oszczędności: diety, komisje, tablety, pensje burmistrzów.

      Mówi się, że ostatni gasi światło. Nasze władze właśnie to uczyniły. Tylko czekać aż zwiną asfalt. Żebyśmy tylko wcześniej nim to zrobią zdążyli w wyborach skutecznie je zmienić…

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pebujak
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 lipca 2013 19:13
  • poniedziałek, 15 lipca 2013
    • Jaka władza taki pomnik?

      Codziennie w ostatnim czasie przejeżdżając czy przechadzając się ulicami Głogówka obserwuję „pomniki” nieudolności władzy samorządowej. Podobnie jest w otaczających miasto wsiach. Owymi „pomnikami” są zalegające wielkie sterty śmieci, co do których nie wiadomo nawet kiedy znikną. Nie widzi ich część spośród naszych samorządowców. Zastana sytuacja każe przypuszczać, że w środku sezonu urlopowego wolą oni z perspektywy cienia pod palmą spoglądać na piękne lazurowe morza,  podczas gdy przeciętny podatnik tonie w śmieciach.

      Chyba tylko taka perspektywa może komuś przysłonić widok na zasypane śmieciami miasto.

      plaza

      Owe sterty śmieci są najlepszym obrazem nieudolności władzy. Nie dość, że za odbiór odpadów pobierane są od mieszkańców gminy bardzo wysokie opłaty (na utrzymanie „Czystego Regionu” w Kędzierzynie-Koźlu, z którego gmina nie potrafiła skutecznie wyjść przed wejściem w życie „ustawy śmieciowej”), to jeszcze nie ma ich kto wywozić. Nie może uczynić póki co tego – zarzynany przez nieudolne władze -  gminny ZMK. Nie za bardzo wiadomo też kto i na jakich zasadach miałby to uczynić. Chętnych brakuje. Taka wiedza pewnie jest gdzieś w ratuszowej wieży, jednak maluczkim nie zamierza się jej póki co przekazywać.

       

      Rzeczywistość nie jest taka różowa. Głogówek 15 VII 2013 r. Miasto tonie w śmieciach.

      glogowek smieci

      Ciekawe jak obrazki takie jak przedstawione na zdjęciu mają się do gminnych planów odnośnie uczynienia z Głogówka mekki turystycznej. Radni! Panie Burmistrzu! Czy wydaje wam się, że przyczyniacie się właśnie do zwiększenia atrakcyjności miasta? W tym miejscu szczególnie interweniować powinien Przewodniczący RM Krzysztof Barton, który to w swoim quasi expose na początku kadencji zapowiadał, że gmina posiada szczególne walory turystyczne i ten charakter powinien wyznaczać kierunki jej rozwoju. Czy o takie walory mu chodziło? Myśleć można było, że oprócz przewodniczącego interwencji podejmie się także naczelna estetka rady miejskiej Gabriela Nizińska, która zgłaszała na sesjach postulaty zamieszczania w naczelnym biuletynie propagandowym „Życie Głogówka” zdjęć zaniedbanych posesji z terenu gminy… Dziś proponuję jej, żeby wzięła aparat (albo tablet o ile wyposażony jest on w to urządzenie) i przeszła się po mieście. Dzięki m.in. jej polityce może uzbierać materiał do gazety na najbliższy rok. Nie z prywatnych posesji, a z terenów gminnych.

      Wszystkim radnym oraz burmistrzowi na chwilę obecną, w związku z ich nieudolnością w kwestii śmieciowej sugeruję, aby zalegające wory ze śmieciami wzięli na własne plecy i usunęli z miasta. Ważne jednak, żeby odpowiednio je posegregowali. Nie w myśl zasady: plastik do lasu liściastego, papier do rowu, szkło do lasu iglastego.

      Niestety, wydaje się, że władza która nie potrafi zająć się tak banalną kwestią jak wywóz odpadów nie powinna więcej brać się za zarządzanie gminą.

       

      Piotr Bujak
      pebujak@gmail.com
      tel. 512 350 430 

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pebujak
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 lipca 2013 21:08
  • poniedziałek, 08 lipca 2013
    • Co w samorządzie piszczy...

      Rozpoczynające się wakacje oznaczają polityczny zastój tak na szczeblu centralnym jak i samorządowym. Jeśli o ogólnokrajowej scenie politycznej można mieć różne zdanie, tak zastój na płaszczyźnie samorządowej w Głogówku nie jest niczym nowym. Czerwcowa sesja nie przyniosła nam po raz kolejny żadnych konstruktywnych dla życia gminy pomysłów. W niniejszym tekście przeczytają Państwo w zwięzłej formie, co ostatnio „w trawie piszczy”.

      Jednym z wiodących tematów była kwestia promowania gminy. Jest to określenie o tyle mętne, że nie do końca wiadomo, co ma się pod nim kryć. Prawdopodobnie samorządowcom chodziło o promocję lokalnej turystyki. Z resztą temat ten praktycznie nie schodzi im z ust. Dziwić można się jednak, że ktoś jeszcze wierzy w to, że z Głogówka i okolicy można uczynić prężny kurort. Każdy kolejny rok dowodzi, że większość zamiarów w tej kwestii to tylko pustosłowie. Mówienie po to, żeby mówić, żeby nazywało się, że ktoś zabrał głos. Niestety, trzeba w końcu zdać sobie sprawę z faktu, że popadający w ruinę (teraz na rachunek gminy) zamek, piękny rynek, wspaniałe świątynie czy pomnik władzy – basen to za mało żeby turystę zatrzymać w miasteczku na dłużej niż kilka godzin. Jeszcze trudniej zmusić go do zostawienia u naszych przedsiębiorców większej sumy pieniędzy. Z resztą, czego by się tu spodziewać, jeśli te same osoby, które chcą promować gminę w aspekcie turystycznym zapominają o najwybitniejszych postaciach, które wydała ta ziemia.

      Nie jestem przeciwnikiem wydawania materiałów promocyjnych co do naszej gminy. Jestem przeciwnikiem robienia tego bez głowy, bez celu, bez przyjmowania jakiejkolwiek strategii, z mizernym poszanowaniem co do lokalnego dziedzictwa. Zamiast promocji polegającej na tworzeniu ulotek opisujących w koło te same fakty, wydarzenia i budynki należałoby pójść po rozum do głowy i poszukać nowych kanałów komunikacji a także nowych grup odbiorców. Moim zdaniem, włodarze gminy Głogówek akcenty promocyjne powinni skierować ku grupie osób zdolnych do zainwestowania w okolicy. Jak to zrobić? Przede wszystkim wypromować wizerunek mieszkańca gminy (!), nie zaś znanych powszechnie już budynków. Ludzie to największy skarb. Nie tylko ci, o których wiele już napisano, ale także Ci, którzy dziś zamieszkują i pracują w okolicy. Powinno podkreślać się ich przedsiębiorczość, pracowitość, zaradność oraz umiejętność współpracy i wielkie poszanowanie dla tradycji. To właśnie tym jesteśmy dziś silni! To właśnie tego oczekuje od nas świat. To właśnie o tym nie mówimy. Jak może być inaczej, kiedy władza (radni + burmistrz) traktują przeciętnego człowieka jak „barana”, który każde głupstwo „kupi”.

      Z innych spraw wartych poruszenia, warto wspomnieć jeszcze o nowym modelu „gospodarki” odpadami. A właściwie jej braku. Poważny samorząd nie powinien pozwalać sobie na pozostawianie mieszkańców w tak wielkiej dezorientacji, jak to czynią nasze władze. Od 1 lipca obserwujemy kolejny przykład polityki: „nikt nic nie wie” i „jakoś to będzie”.

      Na koniec zostawiam jeszcze błysk radnego Pelki z ostatniej sesji, który (cytuję) „w związku z przekazywaniem i odczytywaniem materiałów za pośrednictwem tabletów, zauważył, że pojawia się problem z dostępem do internetu. Poprosił o interwencję w tej sprawie”. Można powiedzieć, że przysłowiowe szydło wyszło z worka. Skoro gmina ma zająć się usprawnieniem dostępu do sieci dla radnych, to jak wymagać od nich sprawnego posługiwania się tabletem…

      Z gminnych plotek i ploteczek: na mieście mówi się, że jakiś czas temu radni rozważali wystosowanie skargi na niejakiego Piotra Bujaka w związku z jego aktywnością na polu samorządowym. Skarga podobno miała być kierowana na Uniwersytet Opolski, gdzie ów doktoryzuje się. Sam zainteresowany radnych postanawia nominować do Teleexpresowej galerii ludzi pozytywnie zakręconych. Na uniwersytecie słychać natomiast tylko śmiech.

      Z wakacyjnym pozdrowieniem,

      Piotr Bujak
      pebujak@gmail.com
      tel. 512 350 430 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pebujak
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 lipca 2013 20:23

Kalendarz

Marzec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Zakładki

Kanał informacyjny

stat4u